Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

piątek, 19 marca 2010

Ćwierćfinały rozlosowane - Inter zmierzy się z CSKA Moskwa.


Inter Mediolan poznał dziś swojego ćwierćfinałowego przeciwnika. Los zadecydował, że Inter zmierzy się z rosyjskim CSKA Moskwa.

Można więc powiedzieć, że modlitwy moje i zapewne wielu innych fanów nerazzurrich zostały wysłuchane, czarnoniebiescy zagrają z drużyną, o której pisałem, iż powinna być najłatwiejszym dla nich rywalem. Przedstawiając ćwierćfinalistów mojej uwadze umknął fakt, że oba zespoły mierzyły się ze sobą w Lidze Mistrzów w sezonie 2007/08, co jest kolejnym atutem po stronie Interu, bowiem w fazie grupowej ówczesnych rozgrywek Inter dwukrotnie okazał się zespołem lepszym. 23.10.2007 w Moskwie Inter pokonał tamtejszych 2:1, by w rewanżu 07.11.2007 ograć zespół z Moskwy 4:2. Przypomnę tylko, że działo się to jeszcze za kadencji obecnego trenera Manchesteru City - Roberta Manciniego.

Ewentualne półfinały będą już trudniejszym sprawdzianem, bowiem Inter zmierzy się ze zwycięzcą najmocniejszego ćwierćfinału - Barceloną lub Arsenalem Londyn. Choć to Katalończycy są faworytami, to jednak ja obstawiałbym zwycięstwo Arsenalu z tego powodu, że Barcelona już nie jest tą samą drużyną co przed rokiem. Drugi powód to serce, które podpowiada mi że łatwiejszym dla nas rywalem będzie Arsenal. Wiadomym jest, że lepszą drużyną jest ta, która przejdzie dalej, jednakże lepszą to nie to samo co wygodniejszą.

czwartek, 18 marca 2010

Z kim w 1/4?



Już jutro o godzinie 12 w Szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie par 1/4 Ligi Mistrzów. Z kim kibice chcieliby, aby zmierzył się ich Inter? Odpowiedzi są różne. Wiemy natomiast, z kim nie chcemy się spotkać..

A na pewno nie chcemy w tej fazie turnieju trafić na angielski Manchester United, który z pewnością jest, obok Barcelony, głównym faworytem do wygrania całego turnieju. Piłkarze Czerwonych Diabłów muszą czuć się pewnie po wygranej 7:2 w dwumeczu z inną mediolańską ekipą - AC Milan. Także w lidze gracze United nie zawodzą, w tej chwili wydają się być w najwyższej formie pośród wszystkich zespołów z Premier League.

Wspomniana przeze mnie wcześniej Barcelona, to drugi zespół, na który nerazzurri wolą poczekać przynajmniej do półfinału, wtedy wiara we własne możliwości czarnoniebieskich będzie ogromna. Sama Barcelona miała ostatnio w La Liga podobny przestój do tego, który zaliczył Inter Mediolan w Serie A, jednak wczoraj Katalończycy udowodnili, że są w formie, pewnie ogrywając na swoim terenie VFB Stuttgart 4:0. Przypomnijmy też, że w fazie grupowej Inter mierzył się już z mistrzami Hiszpanii, remisując 0:0 u siebie i polegając 0:2 na wyjeździe.

Arsenal jest jednym z tych zespołów, z którymi Inter wolałby się spotkać bardziej niż z wyżej wymienioną dwójką, aczkolwiek mniej od kolejnych drużyn. Arsenal w minionej rundzie ograł 6:2 w dwumeczu FC Porto, wygrywając u siebie aż 5:0! To najwyższy wynik 1/8 LM. W lidze angielskiej Arsenal wydaje się też grać coraz lepiej, dysponuje bardzo zrównoważonym zespołem, grającym piękną piłkę (jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że najładniejszą w obecnej edycji LM), którego najsłabszym ogniwem jest zdecydowanie bramkarz.

Drużyna mistrza Francji - Girondins de Bordeaux, nie należy już do grona ścisłych faworytów Ligi Mistrzów. Gracze Laurenta Blanca nie grzeszą doświadczeniem w europejskich pucharach, tym bardziej na tym szczeblu, ale w żadnym stopniu nie wolno ich lekceważyć. Mimo słabszej formy jaką prezentują Francuzi w lidze, są nadal nieobliczalnym i mocnym rywalem, który w tej edycji okazał się lepszy od takich firm jak Juventus Turyn czy Bayern Monachium.

Kolejnym ćwierćfinalistą jest niemiecki Bayern Monachium. Wśród fanów Interu panuje chęć zmierzenia się z Bawarczykami, by pomścić Fiorentinę. Ja to widzę nieco inaczej. Niemcy pokazali już, że z Włochami wygrywać potrafią. Raz bardziej zasłużenie (faza grupowa i mecz z Juventusem), a raz mniej (kontrowersyjny gol Niemców w pierwszym spotkaniu z Fiorentiną). Nie zmienia to jednak faktu, że to dzięki nim już dwa włoskie zespoły pożegnały się z rozgrywkami.

Teraz kolej na zespół, z którym - moim zdaniem - nerazzurim grać byłoby najłatwiej. Mowa o rosyjskim CSKA Moskwa. Zdobywcy Pucharu UEFA z 2005 roku na pewno są ekipą mocną, na szczególne uznanie zasługuje ofensywny pomocnik Rosjan - Keisuke Honda. Ostatni zespół wyeliminowany przez graczy CSKA Moskwa, to drużyna stawiana przez większość za faworyta wspomnianego dwumeczu, jednak nie sposób ukryć, że specyficzny styl rosyjskiej piłki europejskim drużynom nie leży. Ja jednak chciałbym, aby Inter zmierzył się właśnie z nimi z tego powodu, że w obecnej edycji ogrywał już (choć nie bez problemu) aktualnego mistrza Rosji - Rubina Kazań. Skoro udało się z mistrzem, to z CSKA też powinno się udać.

Ostatnim ćwierćfinalistą jest zespół, który w rodzimej lidze nie zachwyca, za to w Lidze Mistrzów ograli sam wielki Real Madryt, z takimi nazwiskami jak Kaka czy Cristiano Ronaldo. Mowa oczywiście o Olympique Lyon. Nie od dziś wiadomo, że Liga Mistrzów rządzi się swoimi prawami i postawa ligowa nie musi być zgodna z tym, co pokazuje, się w rozgrywkach europejskich. Jeśli więc ja miałbym wskazywać zespół, który może zostać czarnym koniem rozgrywek, bez wahania wskazał bym na Lyon.

Pierwsze mecze ćwierćfinałowe odbędą się w dniach 30/31 marca, rewanże 6/7 kwietnia.

środa, 17 marca 2010

Mourinho wielkim strategiem jest i basta!


Do małej niespodzianki doszło we wtorkowym meczu 1/8 Ligi Mistrzów pomiędzy Chelsea Londyn a Interem Mediolan. Fani ekipy mediolańskiej mają zatem powód do świętowania awansu. Awansu bądź co bądź historycznego. Ja jednak, pomimo całej tej euforii, nie zamierzam dyskutować o Lidze Mistrzów, a przynajmniej nie jest to ta rzecz, która pchnęła mnie do napisania tego felietonu. Bohaterem moich rozmyślań jest ten, który poprowadził Nerazzurrich do tego sukcesu - Jose Mourinho.

Analizując postawę Interu w ostatnich tygodniach, Interiści i pozostali kibice calcio, którzy są nieco bardziej obeznani w serie a niż przeciętny śmiertelnik, a przede wszystkim ci, którzy obserwują zmagania czarnoniebieskich co tydzień, zapewne docenili wczoraj wielkiego, portugalskiego stratega. Ci mniej obeznani zapytają dlaczego? Za odpowiedź posłużą mi ostatnie mecze Interu.

Udinese Calcio - Inter Mediolan 2:3 - Inter po wyrównanym meczu zdobywa upragnione 3 punkty na terenie rywala. Rywala, który jednak nie jest tym samym zespołem co rok temu. Udinese plasuje się bowiem na 16 miejscu tabeli ligi włoskiej.

Inter Mediolan - Chelsea Londyn 2:1 - Nerazzurri wygrywają z jednym z głównych faworytów do zdobycia pucharu Ligi Mistrzów.

Inter Mediolan - FC Genoa 1983 0:0 - radość po wygranym w LM pojedynku przyćmił bezbramkowy remis po nudnym meczu z Genuą (rozbitą przez Inter w pierwszym meczu 5:0).

Catania Calcio - Inter Mediolan 3:1 - czyżby czarne chmury zbierały się nad Mediolańczykami? Wysoka porażka po fatalnej grze.

Chelsea Londyn - Inter Mediolan 0:1 - nie, nie ma mowy o czarnych chmurach, Mourinho wielkim trenerem jest i basta!

Dlaczego przypominam te właśnie spotkania? Powód jest prosty - trzy wspomniane przeze mnie mecze serie a, Inter rozgrywał nie pod okiem Mourinho, a jego asystenta - Giuseppe Baresiego. Jednak gdy Mourinho dyrygował swoimi graczami tuż zza linii bocznej, ci grali jak z nut.

Mourinho pokazał w tym dwumeczu to, dzięki czemu uważany jest za jednego z najlepszych trenerów na świecie. Dał drużynie charakter, wskazówek swoim graczom udzielał w każdym momencie meczu, jego rozwiązania taktyczne okazały się bezbłędne, a sama jego obecność pozwoliła zespołowi niejako uwierzyć bardziej w swoje możliwości. Poza wyżej wspomnianymi aspektami, ważnym jest również to, co Jose wniósł "od siebie". Wniósł całe swoje serce, zaangażowanie i całą swoją pasję.